Nie, nie skończyło się fajnie. Ryba spadła, bo w ogóle nie była zacięta. Po prostu opadająca do dziury blaszka została zassana i jak podniosłem- zaczęła się jazda. Błystekcza, balansówka- dały kilka ryb i rybek. Największa została w wodzie. Wypad krótki, na totalnym luzie. Wymieniłem w świdrze głowicę ze 115 na 155 i pojechałem to sprawdzić, jak będzie czyścić i jak w ogóle kręcenie. A jest co kręcić- 40cm prawie, do tego dziś na nim 2cm wody. 4 dziury z ręki i więcej ciężko bez zasapania. Tutaj kilka słów o tej kopii Heinoli 115.
A sam wypad to w krótki Vlog:
Ostrza do świdrów Heinoli można spokojnie naostrzyć w domowym zaciszu.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o same ostrza — materiał i wykonanie są naprawdę PRO. Dotychczas miałem doświadczanie obcować z niebiską 115, bordową 115 oraz niebieską 200. Te ostrza są nie do zajechania: nie tępią się szybko, nie pękają, dają się ostrzyć i wyglądają, jakby były gotowe przetrwać apokalipsę lodową.
Patrząc na ceny świdrów, zakup takiej głowicy i dorobienie krótkiego ślimaka na rurce "spiętej" z wkrętarką zaczyna wyglądać jak całkiem sensowny plan — zwłaszcza jeśli ktoś lubi sprzęt, który działa dłużej niż gwarancja i nie obraża się po pierwszym kontakcie z lodem.