Dziś działo się, dużo pod lodem, na lodzie cisza- jak to w tygodniu. Widać już nadchodzącą wiosnę, widać w ruchu białorybu pod lodem- leszcze opanowały mój okoniowy fyrtel, widać to po szczupaku, który szczęśliwie nie odgryzł mi mini-viba z aliekspresu. Po ptactwie też widać, bo jest i wrzeszczy.
Wczoraj była lipa totalna, miejscówka z naprawdę wielkimi okoniami zamknęła swe podwoje po sobotnim evencie kolegów. Nalatałem się wszystkiego ale wrócę tam, bo to w sumie nie jest daleko, woda z historią Wunderwaffe i do tego bardzo słabo opracowana. Będzie co robić jak zejdzie lód.
Tytułem odreagowania wczorajszej lipy z rańca przyatakowałem na lokalną wodę. Przynętowo-mięsnie, dwie wędki do ochotki a jedna na ciężko z błystką i vibem na zmianę. Początek dobry, dość szybko wpada okoń 33-34cm i to daje nadzieję na dużo więcej. Było więcej ale leszczyków, które wpływały i dość pewnie zasysały robactwo z mormyszki. Po godzinie zabawy z nimi musiałem się rozgrzać i połazić, wtedy też ustrzeliłem tego szczupaczka. Zły byłem, bo ręce mokre, wyczepiacz został w aucie. Potem wyjeżdża leszcz dnia, który miał być bardzo zgrabnym okoniem ale po holu widać, że to nie ta liga jeśli chodzi o moc napędu u ryby :) Miałem chęć zabrać go ale w sumie to ostatnio wziąłem te trzy i realnie dość mi ryb tej zimy- na patelni. Od jutra zacznę sypać żarcie leszczom i płotkom przy północnym brzegu, w takiej odległości, bym koszykiem dorzucił jak przyjdzie na to czas wiosną. Może się coś uda z sensownego białorybu ustrzelić z lodowej tafli. Pęczak czeka, miks zanęt także.
Prognozy są jednoznaczne- to już raczej koniec zimy. Na szczęście gruby lód pozwoli w miarę bezpiecznie działać przez najbliższe 2 tygodnie- o ile nie przyjdzie ciepły niż z silnymi deszczami, bo wtedy popłynie już szybko.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz