Zmęczenie dopadło mnie, być może związane jest to z huśtawką ciśnieniową. Na wodzie często, na kilkugodzinne wypady w te same w sumie miejsce. Okonie były. Codziennie spada ich aktywność i hipotezy są dwie- pogodowa........albo echosondowa. Nagrałem sporo materiału i scenariusz potwierdza się z zadziwiającą precyzją- płyną, płyną aż dopływają 10m od przetwornika. Zaczyna się strefa oddziaływania wiązki sonarowej. Dead zone to ok 4m od przetwornika. Ryby odbijają się od niej jak od gumowej ściany, z zadziwiającą powtarzalnością. Przedwczoraj sądziłem że, może być to efekt wyczyszczonych dziur- 200mm, sporo światła wpada pod lód, łowię na 6-7m. No ale to nie ta bajka.
Wczoraj trzy ryby, jeden spad naprawdę dobrego okonia z kiełżyka z pojedynczym hakiem. Dziś tylko dwa i to małe. O ile wczoraj ryby jeszcze zbliżały się do przynęty w wiązce live, to dziś praktycznie się to nie zdarzyło z humminbirdowym ML2. Po południ przeładowałem klamoty i wjechałem na saniach z zestawem Garmina. Lepiej ale i tak ryby "odbijają" się od wiązki. Jedno jedyne branie z popołudniowego deszczu. Pogoda oczywiście ma kapitlany wpływ na okonie, ale spodziewałem się nieco więcej. Jeśli przestaną brać, to nie będzie rozpaczy, poświęcę resztki zimy leszczom i płociom. Bez spiny, sprzętu, po prostu lajtowe łowienie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz