Zapraszam do dyskusji.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym
akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne
na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu
administracyjnym, tam działają.
Owidiusz wytropił piękne ujęcia ryb z Irlandii - kto nie widział, niech obejrzy. Można postawić ciekawe wnioski:
W kategorii estetyki to nr 1:
Bałda na szybko via Owik
Jak dla mnie najlepsza do tej pory produkcja tego sezonu podlodowego:
poniedziałek, 1 lutego 2016
Warsztatowo
Zapraszam do dyskusji.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Łukasz wytropił coś, co może stać się podstawą do mandziurka podlodowego. Trochę płyki, ale za to poręczny. Cena 9,5 zł.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Łukasz wytropił coś, co może stać się podstawą do mandziurka podlodowego. Trochę płyki, ale za to poręczny. Cena 9,5 zł.
Nasz sprzęt. Przeszły, obecny, planowany na przyszłość.
Zapraszam do dyskusji.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Sezon podlodowy 2015/2016
Zapraszam do dyskusji.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Prośba - linki proszę wstawiać w osobnym akapicie - wygodniej kopiować do wyszukiwarki. Niestety nie są aktywne na poziomie bloga. Mam je w zakładce komentarzy w panelu administracyjnym, tam działają.
Panel dyskusyjny.
Wielka nazwa, ale chodzi o to, by rozmawiać w kilku kategoriach: sezon i ryby, sprzęt, warsztat, video, etc.
Pozakładałbym nowe wpisy na blogi i zgodnie z tematem możnaby sobie popisać w komentach, linkować, cudować.
Kto na tak?
Pozakładałbym nowe wpisy na blogi i zgodnie z tematem możnaby sobie popisać w komentach, linkować, cudować.
Kto na tak?
niedziela, 31 stycznia 2016
Pożegnanie z bronią....
Z Hemingway'a najlepiej podchodził mi stary człowiek co jeszcze może, tutaj tytuł pasuje jak ulał do klimatu. Dziś po drodze do Bydgoszczy widziałem spore jezioro w 90% rozmarznięte. Gdzieś w opłotkach internetu czytuję, że ten i ów jeszcze wchodzi na lód, gdzieś opada kurz bitewny GP Polski w wędkarstwie podlodowym, za chwile zaczną się napinki, że Liwi Robaczki zdetronizowane, że, nasz sklep jest....., że to i tamto......
Prawda jest taka, że sezon podlodowy 2015/2016 zakończył się. Dla mnie był to miniony wtorek, znajomi połowili ciut dłużej, może w Suwałkach jeszcze walczą. Nie chce mi się sprawdzać rejestru, ale było to ok. 10 wyjazdów. Wiele szczęścia że ferie przypasowały akurat wtedy, gdy było po czym chodzić. Ryby były, nawet niezłe. Sprawdziłem kilka nowych przynęt podlodowych - niektóre okazały się łowne. Analizując całość warunków, dokonań, można tylko napisać, że sezon podlodowy jest za krótki, by cokolwiek systematycznego zdziałać.
Z czego jestem zadowolony:
- był lód i to bezpieczny
- nowe wody pokazały potencjał
- trafną decyzją było robienie map batymerycznych
- elektroniczne mapy zwiększają tzw. świadomość sytuacyjną.
- udało mi się skopiować łowną rosyjską przynętę - wiedźmę
- złowiłem pierwsze w życiu okonie na bałdę
- wystrugałem ciętą wędeczkę do mormyszki, żuczka i innych niewielkich przynęt
- zrobiłem filmy i wrzuciłem je do sieci - nie wszystkie, ale nie miałem czasu na obróbkę.
- nauczyłem się robić kiwoki praktycznie na wszystkie warunki posiadając tylko jeden rodzaj materiału
- zwiększyło się grono ludzi komentujących, czasami inspirujących, na ogół dzielących się wiedzą
Co na "nie"
- nieprzygotowanie do sezonu w pełnym wymiarze sprzętu, przynęt i wynikająca z tego zła organizacja czasu
- nie wyrobiłem się z czasem i pieniędzmi by przenieść bloga na stronę internetową
- dostępność ochotki w sklepach wędkarskich
- nie zawsze udało mi się wpasować w gusta ryb, zbyt mało kombinowałem z lokalizacją miejscówek
- chamstwo niektórych osobników w sieci
- nie złowiłem nic na skoczki.
- plątająca żyłka na szpulkach
- nie siadłem do przerębli za płotką i leszczem
- nie miałem motywacji, by porównać flashera ze zwykłym echem
Wnioski są cały czas obmyślane, generalnie dalej będę mapował, spróbuję sprzedać flashera i dokupić przetwornik podlodowy do swego helixa 5. Muszę kupić dedykowany soft do tego. Korzyścią będzie mapa w wersji elektronicznej, pod ręką, tak, by przemieszczać się z dużą dokładnością po tafli i przeszukiwać miejscówki.
Wiem, że węglowa wędeczka musi mieć większe przelotki, do następnej zimy postaram się sklecić coś sensownego, na dobrych komponentach. Niech czeka na kolejny sezon podlodowy.
W głowie chodzi mi kilka pomysłów rozwiązań produkcyjnych sprzętu, przynęt. Mam nadzieję, że ci, co kupili je ode mnie nie żałują, i uda się zbudować bazarek z całą paletą moich podlodowych twórczości.
No i kwestia strony internetowej musi zostać rozwiązana. Całość będzie bardziej czytelna, posortowana. Że kosztuje - nic to. Dam radę
Póki co będę w warsztatowych klimatach, podłubię, zmaterializuję pewne idee przynęt, poćwiczę technologię produkcji. Wrzucę zdjęcia jak coś się urodzi.
Do usłyszenia jesienią.
Prawda jest taka, że sezon podlodowy 2015/2016 zakończył się. Dla mnie był to miniony wtorek, znajomi połowili ciut dłużej, może w Suwałkach jeszcze walczą. Nie chce mi się sprawdzać rejestru, ale było to ok. 10 wyjazdów. Wiele szczęścia że ferie przypasowały akurat wtedy, gdy było po czym chodzić. Ryby były, nawet niezłe. Sprawdziłem kilka nowych przynęt podlodowych - niektóre okazały się łowne. Analizując całość warunków, dokonań, można tylko napisać, że sezon podlodowy jest za krótki, by cokolwiek systematycznego zdziałać.
Z czego jestem zadowolony:
- był lód i to bezpieczny
- nowe wody pokazały potencjał
- trafną decyzją było robienie map batymerycznych
- elektroniczne mapy zwiększają tzw. świadomość sytuacyjną.
- udało mi się skopiować łowną rosyjską przynętę - wiedźmę
- złowiłem pierwsze w życiu okonie na bałdę
- wystrugałem ciętą wędeczkę do mormyszki, żuczka i innych niewielkich przynęt
- zrobiłem filmy i wrzuciłem je do sieci - nie wszystkie, ale nie miałem czasu na obróbkę.
- nauczyłem się robić kiwoki praktycznie na wszystkie warunki posiadając tylko jeden rodzaj materiału
- zwiększyło się grono ludzi komentujących, czasami inspirujących, na ogół dzielących się wiedzą
Co na "nie"
- nieprzygotowanie do sezonu w pełnym wymiarze sprzętu, przynęt i wynikająca z tego zła organizacja czasu
- nie wyrobiłem się z czasem i pieniędzmi by przenieść bloga na stronę internetową
- dostępność ochotki w sklepach wędkarskich
- nie zawsze udało mi się wpasować w gusta ryb, zbyt mało kombinowałem z lokalizacją miejscówek
- chamstwo niektórych osobników w sieci
- nie złowiłem nic na skoczki.
- plątająca żyłka na szpulkach
- nie siadłem do przerębli za płotką i leszczem
- nie miałem motywacji, by porównać flashera ze zwykłym echem
Wnioski są cały czas obmyślane, generalnie dalej będę mapował, spróbuję sprzedać flashera i dokupić przetwornik podlodowy do swego helixa 5. Muszę kupić dedykowany soft do tego. Korzyścią będzie mapa w wersji elektronicznej, pod ręką, tak, by przemieszczać się z dużą dokładnością po tafli i przeszukiwać miejscówki.
Wiem, że węglowa wędeczka musi mieć większe przelotki, do następnej zimy postaram się sklecić coś sensownego, na dobrych komponentach. Niech czeka na kolejny sezon podlodowy.
W głowie chodzi mi kilka pomysłów rozwiązań produkcyjnych sprzętu, przynęt. Mam nadzieję, że ci, co kupili je ode mnie nie żałują, i uda się zbudować bazarek z całą paletą moich podlodowych twórczości.
No i kwestia strony internetowej musi zostać rozwiązana. Całość będzie bardziej czytelna, posortowana. Że kosztuje - nic to. Dam radę
Póki co będę w warsztatowych klimatach, podłubię, zmaterializuję pewne idee przynęt, poćwiczę technologię produkcji. Wrzucę zdjęcia jak coś się urodzi.
Do usłyszenia jesienią.
wtorek, 26 stycznia 2016
Żądło, pożyczone dziury i nieproszony gość.
Rano mgła jak cholera, mieliśmy spiknąć się na pewnym parkingu- obiecałem wprowadzić gościa w nową wodę. Czekałem 45 minut, do 7.40. Cisza, telefon nieaktywny. Kolo - wypadasz z grafiku podlodowego. Tak się nie robi.
No nic, żyje się dalej. Na miejscu szybki załadunek sanek, wskakuję w kalosze i na lód. Niewiele go ubyło, w zasadzie śnieg tylko stopniał. Szorstki, matowy - przynajmniej nie przewrócę się. Sanki idą lekko, ładuję się na znajomy garb pomiędzy dwoma dołkami. Z daleka widać pety i duże dziury w lodzie- czyżby za leszczem? Nie , jest czysto, żadnych zanęt. Wiercę 4 świeże dziury, odpalam flashera, widać jakieś odczyty, ale żaden szał. Założenie na dzisiaj jest takie, że mormyszka z ochotką, a reszta jest w odwodzie( blaszki, balansówki, skoczki i reszta menażerii) Idę obłowić te pozostawione przeręble. W jednym z nich widać spory ruch przy dnie. Kalejdoskop pasków podskakuje w toni.... Srebrna mormyszka na dużej kulce i jedziemy....... Pierwsza rybka to taki średniak, za to druga to dobry trzydziestak. Wybiegany aż strach. Mam 0,08 na szpulce, wędka sprawuje się wyśmienicie. Amortyzacja, możliwość podciągnięcia ryby. Jest super.
Pomimo zamieszania coś się dzieje, ale to same maluchy - poniżej 20 cm. Hamulczyk nawet nie zatrzeszczy. Do góry z nimi i do wody. Szkoda czasu na pierdółki......
Nie wiem jak będą wyglądały następne dni - lód gruby, ale już goni mnie czas. Pewnie zostanie dłubanina tam, gdzie nie będzie wiało i lód będzie w miarę bezpieczny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)