czwartek, 12 stycznia 2017

Warsztatowe wariacje.

Mały projekt dla Gagacka - dwa szklane blanki uzbrojone na dwa sposoby- jeden pod klasyczną korbę ( przelotka odsunięta od kręcioła) i drugi pod Frabilla. Omotki pokryte żelem UV. Ugięcie testowe pod ciężarem niecałych 300g. Rękojeści będą korkowe, z grafitowymi pierścieniami do mocowania kołowrotka. Przelotki PacBay hard chrome minima match i na szczycie jakiś SiC. Nie dało rady w minimach, bo ich pierścienie są tak wąskie, że żyłka trze po ramce przelotki przy mocnym ugięciu i przeciera się. Wędki z myślą o czortach, żukach.


wtorek, 10 stycznia 2017

Wyżej nosa nie podskoczę......

Kurcze, aż nie wiem co pisać - niby jest jakiś tam lód, duże wody jeszcze nie stanęły na tyle, by bezpiecznie chodzić. Poza tym jako nauczyciel nie mam innych możliwości czasowych aniżeli weekendy.Póki co wpisy rzadsze będą, sprzętowo marudzić nie chcę-Trzymam kciuki za wasze ryby,  no i za mrozy pod koniec stycznia, żeby choć w ferie coś powalczyć.
P.s. W niedzielę musiałem wrócić w trybie awaryjnym do domu, byłem całego 2 godzinki, na lodzie bida z nędzą, na 6 chłopa w tym czasie  dwie ryby powyżej wymiaru, poza tym przedszkole no i najważniejsza informacja-brały same samce, czyli  żerowanie słabe, raczej z agresji niż z głodu pukały w balansówkę okonio- podobną pozbawioną haczyków, coby nikt mi nie wyrzucał kłusownictwa ;) - a tak po prawdzie, ze skrajne haczyki czepiają się o krawędzie dziury podczas wyjmowania ryby no i spinki się zdarzają.
 A, i jeszcze jedno - nasłuchałem się "mądrości" na lodzie o tym, że im więcej ciągnienia siecią w jeziorze, tym ryb więcej. Jestem pewien, że mój rozmówca karty nie miał wykupionej - ale żeby tak oficjalnie popierać PZW? :)






sobota, 7 stycznia 2017

Byłem, złowiłem, wypuściłem.

Wpis krótki jak dzisiejsze okonie.
Czas mnie goni, rano wstawałem lutować mormyszki na "moją wodę", wygrzebałem się ok. 8.30. Lod 7-8cm więc całkiem znośny, nie trzeszczy i co najważniejsze przykryty ociupinką śniegu. Pierwsze 20 dziur martwych, czas upływa na rozmowie z Markiem - stałym bywalcem na wodzie "O" On łowi dziś pierwszy, trafia dwa paski z jednej dziury. Wszystkie na nieruchomą mormyszkę.  Kombinuję i ja. Różne warianty prowadzenia, kolejne dziury za mną i w końcu się doczekałem. Łącznie 7 okonków do 20cm, żaden szał i tyle. Oczywiście bezmotylka rządzi. Za to ciśnienie mi skoczyło, jak obdzwoniłem znajomych - byli, łowili i to całkiem sensowne ryby. Zmieniam wodę - również płytkie rozlewiska jednego z większych jezior w regionie - jadę tam z kolegą, który rano się obłowił. On na błystkę, ja po swojemu. Rybki małe i rzadkie, błystka daje przewagę szybszego obłowienia dziur. Później odrabiam straty. Tylko że ryby z rzadka mają 15-18cm. Same przedszkole.
kończymy o 12. 30, umawiamy się wstępnie na jutro, na większą wodę. Muszę odszukać błystki i balansówki.......

czwartek, 5 stycznia 2017

WEJDĄ, NIE WEJDĄ...WEJDĄ NIE WEJDĄ.....

Zima idzie ponoć, u mnie -8, przez najbliższe trzy dni płycizny staną. Spinam się, ale czasu brakuje na wszystko. Meldujcie stan przygotowań. Wymyśliłem nową przynętę, może uda się potestować ją w niedzielę.
P.s. Zegar na blogu chodzi jak chce, nie umiem nad tym zapanować, też mnie wkurza-  można powiedzieć, ze żyjemy w innym wymiarze wędkarskim...
Połamania Panowie, oby nie lodu......

sobota, 10 grudnia 2016

Przygotowanie świdra do sezonu.

Niezawodny GaGacek rozkminił sprawę ostrzenia różnych typów noży do świdra podlodowego. Zapraszam do obejrzenia materiałów.

niedziela, 27 listopada 2016

Trochę inaczej niż zwykle......

Za chwilę, mam nadzieję, rozpoczniemy wspólnie czwarty sezon podlodowy. To dużo czasu. Blog przez ten okres nie zmienił się, nadal jest niszowym miejscem w sieci. Nie mam konta FB, nie zamierzam go mieć - pewnie byłoby więcej wejść. Pojawiła się konkurencja, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę podlodowo.... Jak widać obecność moich tekstów, formy inspiruje ludzi- to cieszy. Ścigać się z nikim nie zamierzam, sam z chęcią poczytam, bo czasami pomysłów już braknie co zapodać na ruszt, gdy lodu nie ma. No i najważniejsze, czyli Wy. Jest tu grupa osób, która udziela się, komentuje, nie boi pytać, doradzić. I O TO CHODZI!!!. Czytywałem blogi innych branż, które pomimo ochów, achów były praktycznie martwe jeżeli chodzi o aktywność czytelników, u nas jest inaczej.
Odbiór moich tekstów, filmów jest w sieci różny. Wiadomo, ze najwięcej hałasu było o film z dużymi okoniami, które zabrałem do domu. Spotkało mnie praktycznie wszystko to, co może dotknąć człowieka wrzucającego materiały do sieci. Od szczerych gratulacji, poprzez ostrożne sugestie, do kubłów pomyj, z wyzwiskami nie tylko od mięsiarzy. Takie jest życie i trzeba je wziąć na klatę...
Oglądalność tego akurat filmu przeskoczyła materiał zamieszczony na głównej stronie jednego z miesięczników wędkarskich i nie wierzę, że ludzie oglądali go wyłącznie, by karmić mnie dislajkami. Regularnie odwiedzany jest film o lutowaniu mormyszek wyczynowych, pojawiają się one na giełdach wędkarskich, także ziarno zostało zasiane i to żyje, w wakacje miałem najazd Rosjan na bloga, zalogowałem się na jednym z ichnich portali, wrzuciłem lina i  było dobrze......
Zrzuciliśmy razem z Gagackiem zasłonę tajemnicy z produkcji mormyszek, zrobiliśmy to celowo.
Wielokrotnie zapowiadałem, że będzie strona internetowa Jakoś nie mam czasu i chęci, by się za to zabrać.
Zmiany w życiu wędkarskim 
Znudzony już trochę słabymi wynikami karpiowo- gruntowymi, a przede wszystkim ograniczony czasem,  rozpocząłem skręt w stronę spinningu, baitcastingu. Wszystko przez lekturę pewnego zacnego forum:


Poznałem tam fantastycznych ludzi, którzy pomogą, obejrzałem tysiące zdjęć ryb, przynęt, wędek, patentów wszelakich.......Zaczynam rozumieć o co im idzie, że nie tylko rybacy czyszczą wodę. To, czy dane będzie mi sprawdzić się z okoniem na lodzie, zależeć będzie ode mnie, czy wcześniej go nie wezmę. Także decyzja jest taka, że od tego sezonu ryby wracają skąd przyszły, czyli C&R rulez. I nie chodzi o lans, uleganie tzw poprawności politycznej w świadku wędkarskim, po prostu chcę łowić, bo zjeść można tylko raz.....Wszelkie filmowe relacje z wypraw będą kończyć się powrotem rybek do wody. Tak to widzę na dzień dzisiejszy, choć  pewnie zdarzy  mi się wziąć kilka ryb na kolację raz lub dwa. To już zachowam dla siebie, by nie generować hejtu w sieci.

Do zobaczenia wkrótce.



środa, 2 listopada 2016