
Marmish – podlodowcom, a zwłaszcza podlodowym wyczynowcom,nie
trzeba jej przedstawiać. Spotkać ją
można pod nazwą Kanadyjki. Cechy? Dokładność wykonania, niezawodność niczym kbk
AK, płynność pracy, tj. oddawanej pod rybim odjazdem żyłki. Cecha charakterystyczna? Cena. Zbyt wysoka dla większości z nas. Za Wielką
Wodą to 30$, dla nas, wraz z kosztami wysyłki to około 43$. Rzadko bywa dostępna
u nas, ceny 160-180zł. Swoją pierwszą
sztukę kupiłem używaną, ponoć należała do jednego z kadrowiczów. Faktycznie
łowiło się na nią nieźle. Nie dorównywały jej „zwykłe” bałałajki, te ze Dwa sezony temu zaczęły się
pojawiać jej kopie, te z czerwoną szpulką, zwane dalej przeze mnie „Chinkami”.
Kupiłem. Nawet w wariancie „wyczynowym”. I wkurzyłem się, bo nawet za połowę ceny $
można było oczekiwać więcej. Praca daleka od płynnej, koraliki ceramiczne w
charakterze przelotek no i niezła miękka szczytówka. Ale nie chodziło mi o to!
Ja szukałem czegoś, co płynnie odda żyłkę okoniowi na płytkiej wodzie, gdzie
jest zbyt płytko, by krótki odcinek żyłki niwelował niedoskonałości sprzętowe
oraz błędy w holu. Po kilku nieudanych
sesjach wędkarskich wędeczkę rozebrałem, przejrzałem i trafiła do pudła pod
tytułem „ci, którym się nie udało”. W końcu ubiegłego sezonu „Chinki” pojawiły
się w masowej sprzedaży, cena spadała z miesiąca na miesiąc, by zatrzymać się w
okolicy 15zł. Ja niestety kupiłem kilka sztuk rok wcześniej, wstyd powiedzieć
za ile…… no i praktycznie z nich nie korzystałem, bo nie miałem konceptu jak je
uzdatnić do cienkich żyłek.
Dlaczego „Chinki” są tak słabe? Diabeł tkwi w kilku
szczegółach.
Konstrukcja. Szpulka „Chinki” podparta jest dodatkowym
elementem, nazwijmy ramką, która być może jest efektem omijania praw
patentowych, którymi szczyci się produkcja ukraińsko- kanadyjska. Kanadyjka ma
swobodnie obracającą się szpulkę, podtrzymują ją tylko krawędzie komory i
pokrywki, co zmniejsza powierzchnię
styku szpulki z komorą a w konsekwencji opór toczenia się szpulki.
Dokładność wykonania jest mizerna, chińskie szpulki mają
luz w obudowie i to dość znaczny, powoduje to kleszczenie się szpuli podczas
odjazdu ryby, no i przy żyłkach 0,08 to nie jest śmieszne. Ranty szpulki,
komory, pokrywki komory są nierówne. Masa nadlewek, falban – w zależności od
egzemplarza. Zamek pokrywki jest za luźny. Wiedza modelarska podpowiada mi, że
formy wtryskarek, na których wytwarza się elementy „Chinek” muszą być już
zużyte….Kanadyjski wzorzec to zupełnie inny świat. Luzy szpulki są minimalne,
wszystko spasowane jak należy, pokrywka i komora pewnie podtrzymują szpulkę z
obu stron. Zapięcie pokrywki pracuje z wyczuwalnym oporem i łatwo je ustawić w
żądanym położeniu.
Tworzywo, z którego wykonane są „Chinki” to zapewne
najtańsze pcv, jest miękkie, ciągliwe (korpus). Szpulka, przeciwnie, jest
bardzo twarda. Kanadyjki są z jednolitego tworzywa, z gatunku tych
samosmarujących – nie PTFE, ale coś w rodzaju poliamidu. Praca szpulki jest
płynna, cicha, nie bardzo wiem, jak to opisać (lekko klejąca)?– po prostu czuje
się rodzaj łożyskowania, które jest pochodną materiału, z którego zrobiona jest
wędeczka.
Jak uzdatnić „Chinki”?
Od bałałajki do „Chinki”
Początkowo chciałem zrobić kopie Marmish z poliamidu,
zacząłem wymiarować, cudować, szukać tokarzy z odpowiednim sprzętem. Przeszło
mi zupełnie po zestawieniu kosztów. Gdybym jeszcze prowadził działalność
zarobkową z tego tytułu…. Z Kanadyjkami jest ten problem, że nie mają zapasowej
szpuli w zestawie, te czerwone nie pasują, są za małe, myślałem o choćby
szpulkach poliamidowych, żeby choć mieć na wymianę kilka. Na to zabrakło mi już
chęci, bo trafiło mnie i pewnego wrześniowego dnia!( bo ja koncepcyjnie
zaczynam sezon od końca września) Zaczęło się od „super bałałajki”
 |
| Zamocowany wężyk PTFE |
Jeszcze
w ubiegłym sezonie kupiłem wężyki PTFE z myślą o łożyskach ślizgowych z
prawdziwego zdarzenia( będzie materiał i o tym). Chciałem zrobić „super
bałałajkę” – wszystko płynne, niezawodne i ergonomiczne( nadal mi nie przeszła
ta idea). Zacząłem montować wężyk PTFE jako punkt podparcia szpulki zamiast
krążka teflonu. Bo idea jest słuszna( PTFE), ale mało kto zwrócił uwagę, że
dwie płaskie powierzchnie(teflon/dół szpulki) z założenia stykają się całą
powierzchnią no i zwiększają zjawisko oporu. Teflonowy o-ring odpowiedniej
średnicy i przekroju wydatnie zmniejsza opór leżącej na nim szpulki
bałałajki. Trzeba go tylko stabilnie zamocować…..
Gdy mocowałem wężyk w korpusie bałałajki, wymyśliłem, że
można to samo zrobić w korpusie „Chinki”!
Zacząłem dziurawić, wiercić, przewlekać, kombinować. Potem chciałem sprawdzić
efekt, porównać pracę „Chinki” i „Kanadyjki” i trafiło mnie po raz kolejny:
Ramka! to szczegół, który różni obie wędeczki! Scyzoryk w garść, tnę, szlifuję,
sprawdzam – bajka!. Przerobiłem tak kilka „Chinek”. Jeden oryginalny zestaw
przeznaczyłem do nakręcenia tutorialu.
Cała przeróbka zabiera kilkanaście minut, nie wymaga
narzędzi innych niż pokazane na filmie: ostry nóż, papier ścierny, szczypce
płaskie, wiertło 1mm. Teflonowy wężyk można
znaleźć w różnych miejscach Sieci, ja mam akurat 1mm, ale są osiągalne też
cieńsze((grubszych nie polecam). Finansowe ryzyko jest niewielkie, koszt wędeczki i teflonu. To pewnie
1/3 ceny Marmish uwzględniając koszty wysyłki materiałów. Także zachęcam do
majsterkowania, szybciej nam zleci do zimy. W końcu filmu jest taki moment, w którym ściskam szczypcami
„zawias” pokrywki „Chinki”, to dość ważne, bo uzyskujemy lepsze spasowanie
wędeczki, domknięcie komory pokrywką. Również w ten sposób zwiększymy płynność pracy szpulki,
która rzadziej będzie się blokowała/zakleszczała w korpusie. Obiektywnie
napiszę, że już samo pozbycie się „ramki” znacząco poprawia pracę „Chinki”. Oczywistym jest wyszlifowanie wnętrza korpusu i szpulki miałkim papierem ściernym. Teflonowy wężyk niweluje większość luzów
szpulki w korpusie oraz oczywiście jest łożyskiem ślizgowym. Jest jedno „ale” .
Wędka musi być używana w pozycji korbką
szpulki do dołu – bo wtedy szpula opiera się na „łożysku”. Wędeczka musi też się "dotrzeć" z łożyskiem, optymalna praca następuje po nawinięciu na szpulę żyłki, po prostu całość się spasowuje, wężyk układa. Ostatnia sceną jest test pracy szpulki, zrobiłem go na
żyłce 0,065 – nie udało mi się jej urwać pomimo naprawdę ostrego szarpania.
Szpulka oddawała ją bez żadnych problemów. Żeby pokazać gwałtowność szarpnięć,
namalowałem markerem punkt na szpulce.
Zakładam, że obustronne ułożyskowanie szpulki dodatkowo
polepszy jej pracę, sęk w tym ,że trzeba dobrać odpowiednio średnicę „łożysk” z
PTFE. Mam nadzieję, że zachęcę do samodzielnych poszukiwań, udoskonaleń. Gdyby
komuś ta wiedza się przydała, wprowadziłby jakieś dodatkowe usprawnienia, to
mógłby się pochwalić, dać znać jakoś na blogu.