Sezonik to zdrobnienie od sezonu. Prognozy są raczej jednoznaczne, obecny atak zimy to co najwyżej do połowy tygodnia a potem odwilż. Natomiast cieszę się, że w ogóle spacer po twardej wodzie zaliczony.
Zaskakujące jest to, jak gruby jest tam lód, bo ja pracowałem dziś świdrem i sądząc po obrotach - 10cm musi być litej skorupy. Zabrałem się z Markiem i jego kompanami, więc silny skład a na miejscu w oddali jeszcze ze 3 skulone postacie. Bezpieczniej zatem i nawet nie wyciągałem kolców podlodowych.
![]() |
| Tu tego nie widać ale dolina jest głęboka. |
Zdziwienie grubością skorupy można jakoś wyjaśnić tym, co za moment pokażę na fotkach. Jezioro jest przepływowym zbiornikiem, rozpościera się na dnie dość głębokiej doliny jak na moją część kraju. I moja teoria jest taka, że osłonięcie przed wiatrem a przede wszystkim napełnienie się takiej doliny zimnym powietrzem powoduje szybsze zamarzanie jeziora.
![]() |
| Tu lepiej widać skarpę brzegową |
Bez strachu zaczęliśmy obrabiać najbardziej perspektywiczne miejsce tej wody, kolegom coś wychodziło z dziur, u mnie bieda. Łowiłem standardowo jak na mnie- balansówki rapalki 5cm. I gdybym nie zmienił na blaszkę czy na rapalkę 3cm to pewnie niczego normalnej wielkości bym nie ułowił. Pytanie dlaczego? jest otwarte. Michał mówił że nie złowił tu na balansówki nic, Marek to samo. Upierałem się przez pierwszą godzinę, potem dorónałem i przynętowo, i okonkowo- ale na zwykłą błysteczkę z chwostem. Pod koniec wypadu złowiłem okonia, którego wyciągnąłem wraz z cudzą żyłką i błystką podlodową- a na 100% nikt w tym roku tam nie kuł lodu. Dziwna historia, po raz pierwszy wróciłem do domu z przynętami w większej ilości niż wyjechałem :)
Odgrzebałem rapalki W3 i na kolor naturalnego okonia wydłubałem kilka rybek. To nie jest kwestia balansówek tylko dobrania ich wielkości i koloru do temperamentu ryb. A te dziś były leniwe wyjątkowo. Pojedyncze ryby z dziury, chyba tylko dwa razy chłopacy mieli po kilka niedużych sztuk z dziury. Najwięcej narobił się Marek, ładnie mu siadały. U mnie zdecydowanie mniej ale treściwiej, przy czym dziś oznaczało to 25cm podskakującego pasiaka. I generalnie to by było na tyle dziś. Sztukowo kilka-kilkanaście, nieistotne. Ale jutro-pojutrze też się tam wybiorę , tym razem na popołudniówkę. Wezmę wędkę do żuka i jakieś bezmotylki też. Ochotkę zamówię, powinna być w środę- o ile jest na alle-sklepach.
Pewnie ten i następny tydzień "lodowy" a potem trzeba będzie pomyśleć o wyprawie na szczecińską Odrę ale to już łodziowo-ekranowo.
Sama woda ciekawa, szybko zamarzająca i obiecałem sobie pojawić się tam wiosną, by zrobić dokładną batymetrię z obrazem dna sonaru bocznego- będzie jak znalazł.
![]() |
| Dzisiejszy Max :) |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz