niedziela, 11 stycznia 2026

Wędkarska lipa aż piszczy!

         Dzień na lodzie ciekawy ale nie w kategoriach wędkarskich. Nowa-stara woda, świeży niepokłuty lód- obiecywały naprawdę sporo. Na obietnicach się skończyło. Za to testowo-sprzętowo bardzo fajnie. Nie dojechał jedynie świder 200mm, bym mógł bez gimnastyki utopić przetwornik obrazowania w czasie rzeczywistym od Humminbirda- MegaLive2. W piątek udało się skończyć nosidło do ekranu i wędek i za wyspawanie aluminiowego korpusu dziękuję Amonboats z Chojnic. Teraz w zasadzie mogę nawet z tym chodzić bez sanek, jest odczuwalnie lżej niż w pierwotnej wersji tego nosidła. 

Nosidło do wędek, baterii i ekranu.
Generalnie chodzi o to, by nie schylać się do tego zbytnio- stąd długa rączka, przenosić tam także wędki- stąd te trzy rurki. Dodałem gniazdo USB do ładowania telefonu i jest to już bardzo spoko. Niuans od spodu taki- są nóżki, bo bez nich ciężko to ustawić na zaśmieconym śryzem lodzie. Ekrany echosond mogę tu podpinać różne, miejsca jest sporo. Wymiary skrzynki to 250x300mm.  Do środka zmieści się trochę pudełek, przetwornik podlodowy tradycyjnego typu no i można maszerować. 

Lornetka

Nie, nie chcę podglądać innych podlodowych łowców, ptactwa czy krajobrazu. Nie po to człowiek czekał na ten lód jak na wygraną na loterii :) 



Świder mam stosunkowo niewielkiej średnicy- 115mm, więc taki sumaryczny otwór nie jest niebezpieczny dla postronnych, by wpaść doń. Znam przepisy ale chwilowo nie będę ich przestrzegał, w poniedziałek przyjedzie dwuseta i dylematy moralne miną a zostaną zakwasy. 
Lipa z rybami straszna była, 5 palczaków się przyczepiło, miejscówki sprawdzone, przynęty -też. Po prostu nie chciały. W nocy ma spaść śnieg, więc zmiana pogody i tym sobie tłumaczę pustynię. Inna sprawa, że nie mogłem w ogóle ryb znaleźć. Chodziliśmy z Jarkiem klasycznie- na blatach i wypłycenich do 7m, a może trzeba było szukać głębiej?

Telemetria. 
To mapy różnego rodzaju, które robiłem kilka lat temu tam. U góry zwykłe izobaty, które oddają kształt wypłycenia, oczywiście głębokość. Dolny obrazek łączy dane głębokościowe z nakładką sonaru bocznego- realnego obrazu dna. To natura maluje takie mozaiki twardego i miękkiego dna, to ryby tworzą tam sobie gniazda tarłowe na późną wiosnę oraz patrolują w poszukiwaniu jedzonka. Dlatego jestem fanem tego typu danych, zabieram je do aplikacji w smartfonie i maszeruję po lodzie tak, jakbym chodził po dnie zbiornika. 


Kijek (mam nadzieję ostatni) przetestowałem, udało mi się znaleźć interesującego mnie Croixa w klasie M, pod błystkę i balansówkę 5cm jak znalazł. Co prawda nie zanosi się na jakąś długą zimę, ale niech żywi nie tracą nadziei. 

    Wyjazd generalnie udany ale nie wędkarsko i dziś dość szybko było wiadomo że nie będzie wędkarsko,  w pewnym momencie zapytałem go , ile ma lat. - Bo wiesz, my mamy w sumie 104lata a cieszymy się tym jak mali chłopcy.....
    Końcówka wyjazdu to już moje nagrywki, bo ryby absolutnie zastrajkowały. Przyjazd do domu się opóźnił, bo Zafira kolegi nie była w stanie podjechać pod górę i zadzwonił do mnie z prośbą o pomoc. Kupiłem linę holowniczą w Orlenie i wróciłem po niego. 
Także przerabiając powiedzonko młodzieżowe - na przypale i ryb wcale......ale i tak było fajnie w ten słoneczny dzionek. 


3 komentarze:

  1. Ryby na Mazowszu tez strajkowały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załamanie pogody zamknęło im pyski. Dziś po lekcjach chcę wskoczyć na dwie dobre godzinki w te same miejsce.

      Usuń